poniedziałek, 26 czerwca 2017

Kącik chłopców

Znów wracam po przerwie! Tym razem dużo krótszej, ale jednak. Zdałam prawo jazdy (uważajcie na drogach), odświeżyłam stare hobby, ale o bąblach nie zapomniałam - pokój chłopców, dawno wykończony, w końcu doczekał się swojej chwili na blogu i do niego chcę was dziś zaprosić. To trzeci, na ten moment ostatni pokój w całym regałowym domku i nie sądzę, by miało ich przybyć, chyba, że przybędzie kolejny bąbel, a tego nie wykluczam, mam nawet ciche marzenie, kto mógłby to być, ale póki co zachowam to dla siebie. 




Na drabinie, która jest łącznikiem między salonem na górze i pokojem chłopców na dole, czyli już na samym wejściu widać małą zapowiedź tego, co można spodziewać się w środku - czyli w dużej części małego światku Hayula, bo jakkolwiek swojego stocku nie cierpi, to dziwnie lubi dekorować nim wnętrza.






Wchodząc do środka z aparatem zastałam Hayula na fotelu kompletnie pochłoniętego grą na swojej gitarze - czyli właściwie całkiem codzienny widok.




Udało mi się zrobić zaledwie kilka takich zdjęć zanim zorientował się, że jest podglądany, ale to zostało moim absolutnym faworytem, uwielbiam to, jak światło współgra tu z jego makijażem.






Bardzo szybko zorientował się, że ktoś go obserwuje i usiadł już w dużo sztywniejszej pozycji, ale wciąż prezentując się ślicznie. Ale z racji, że to post o pokoju, nie o nim, to na pokoju się skupię - fotel został wykonany przeze mnie i Gabrysię, kocyk na nim to nic innego jak pelerynka ze stocku Hayula, miś to jeden z małych, pluszowych kolegów, których chłopcy poznali na wycieczce po moich poduszkach, a za fotelem stoją... Zimowe sanki. Przy małej przestrzeni trzeba sobie jakoś radzić.






Koło fotela chłopcy postawili stolik wykonany przeze mnie i oprócz zwyczajowego bałaganu, którego szczęśliwie dziś uniknęłam, stoi na nim lampka z Tigera i gramofon, który im zrobiłam z pomocą kanału My Froggy Stuff na YouTube (pierwszy raz od początku lalkowania korzystałam z jakiegokolwiek tutorialu i mam wrażenie, że nie poszło mi najgorzej).




Między łóżkiem, a stolikiem swoje miejsce ma gitara Hayula - miniaturka w skali podobno 1/8 (choć bąblom i tak pasuje idealnie) gitary Burny MG-SW sygnowana imieniem japońskiego muzyka hide i przyznam szczerze, że od kiedy przyszła wciąż się nią zachwycam. Ma nawet prawdziwe struny, jedna z najśliczniejszych miniaturek (o ile nie najśliczniejsza), którą kiedykolwiek dorwałam, a Hayul chyba podziela moje zdanie.














Od razu zaznaczam - zdjęcia półek nie niosą i nawet NIE mają nieść ze sobą absolutnie żadnej wartości fotograficznej. Półeczki są tuż pod sufitem, który jest już poniżej okien w moim pokoju, więc zwyczajnie światło ich nie dosięga, więc zdjęcia są zwyczajnie koszmarne, ale uznałam, że jak pokazuję pokój, to warto pokazać go w całości, z półeczkami włącznie, które służą do przechowywania dosłownie wszystkiego. Od biblioteczki, w której znajdują się książki już dojrzalsze niż u dziewczynek, poprzez skrzypce Jidana i płyty winylowe aż do roślinek, chusteczek i kolekcji autek, półki rozciągają się przez cały pokój na całą szerokość każdej ściany. Równo z nimi, odrobinę niżej, chłopcy stworzyli ciągłą kompozycję ze świecących gwiazdek, które dotrzymują im towarzystwa w nocy - również na cały pokój.








Jidana za to zastałam w kubkiem herbatki w dłoni i jak widać... Bardzo się zmienił. Dostał jasnofioletowe włoski z ebaya i niebieskofioletowe chipy z aliexpressu, a także obitsu 23, takie samo jak ma Hayul i po tych zmianach w końcu czuję, że jest taki, jak miał być, a kontrast jego brwi z jasnym wigiem sprawia, że mięknie mi serce jak na niego patrzę.








Jidan chyba odkrył w sobie wewnętrznego modela, ale jestem mu wdzięczna, bo dzięki temu miałam okazję pokazać łóżko z Artifi, takie samo jak łóżko dziewczynek, tylko z inną pościelą, na którym na spokojnie mieszczą się we trójkę z Hayulem i Panem Niedźwiadkiem.




Koło łóżka chłopcy mają stolik na rzeczy niezbędne do przeżycia w nocy - czyli jedzenie. Identyczny zrobiłam dziewczynkom (bo oba to znów moje małe dzieła) i postawiłam przy ich łóżku, z tą różnicą, że ich pomalowałam na różowo, a nie biało żeby pasował bardziej do wystroju pokoiku.




Ścianę nad łóżkiem chłopcy ozdobili sami - Jidan naklejając kartę Hayula, a Hayul Jidana, chyba po to, by móc śmiać się nawzajem ze swoich stocków, ale nie jestem pewna, wolałam nie dopytywać.






 Bąble zatrzymały mnie przy łóżku dłużej chcąc koniecznie zapozować razem i muszę przyznać, że był to całkiem niezły pomysł - zdjęcia idealnie oddają kontrast między nimi.




Gdy poprosiłam, by równie ładnie zapozowali mi na tle całego pokoju, nie byli już tak chętni do współpracy, zbyt zajęci swoimi samochodzikami.








W końcu udało mi się ich jednak namówić i tak właśnie prezentuje się cały pokoik, a chłopcy ładnie się żegnają

Za to w planach na najbliższą przyszłość mam wyjście z Jidanem i dużo bardziej urocze niż zwykle zdjęcia z dziewczynkami. Zanim przyszedł Jidan, nie miałam pojęcia, że ogarnięcie czterech bąbli będzie tak ciężkie, a teraz zdjęcia z nimi muszę rozdzielać, bo całą czwórkę trudno ładnie pokazać na raz, chociaż pewnie podejmę się tego nie raz. Plus jest taki, że zdjęcia solo to u mnie nowość, a na pewno się utrzyma i tego pomysłu nie porzucę.

1 komentarz:

  1. Hayul jest zdecydowanie moim faworytem. Niezwykle podoba mi się jego buźka. Zdjęcia super, pokoik rewelacyjny ;-)

    OdpowiedzUsuń